Dzisiaj zakończyłam swój następny, dwudziestoletni etap życiowy. Wchodząc w tak sędziwy wiek, zdrowie od razu dało o sobie znać. Dostałam naprawdę orginalny prezent urodzinowy – połamało mnie. I w związku z tym zamiast szaleć na imprezie urodzinowej wylądowałam u kolegi Maćka na kozetce, a konkretniej na nastawianiu kręgosłupa, który odmówił posłuszeństwa (oczywiście kręgosłup, nie Maciek
). Aż strach pomyśleć jak będę obchodzić czterdziestkę
Całe szczęście, że w tej całej sytuacji nie zabrakło poczucia humoru mnie i innym. Zresztą wieczorem wszelkie moje fizyczne niedociągnięcia wynagrodził mój mąż, od którego dostałam wymarzony prezent i syn, który dzisiaj usiadł pierwszy raz samodzielnie. Dzień zaczął się więc nieszczególnie, ale potem już było tylko lepiej….
Dziękuję moim głównym opiekunom w tym dniu
Kasi i Maćkowi – bez Was ten dzień nie byłby dla mnie taki szczególny
oraz wszystkim pamiętającym – dzwoniącym i piszącym
Jeszcze raz wejdę na Twojego bloga i zobaczę tytuł ” Starzeję się” ….
… to normalnie… no nie wiem, nooooo… normalnie nie wiem co zrobię… chyba się zestarzeję w szybszym tempie … pisać mi tu ! 
całuski dla Was
mam pytanie – dlaczego wordpress? mogłabys przedstawic mi jego zalety? na maila. bo szukam blogowiska
Pewnie, to co wiem, to napiszę. Pozdrawiam
suuuuuper!
chyba czas na odkurzenie bloga droga teściowo
przecież tyle wydarzeń trzeba uwiecznić!!!!
Dużo zdrówka dla Michasia